Oha

Mając wciąż w głowie bolesne przeżycia związane z Julią Teo Cabotine, kiedy doczytałam, że Oha jest z gatunku perfum szyprowych ogarnęło mnie przerażenie. Zapach powstał w 2005 za sprawą tego samego perfumiarza, czyli Jean-François Latty. Jest to zapach proponowany na wieczór dla kobiet „z prawdziwą osobowością” – brzmi to jak zapowiedź prawdziwego szyprowego killera, na szczęście  tym opisie nie ma zbyt wiele prawdy.

Otwarcie jest mocno kwiatowe, ale stonowane. Czuć konfiturową różę zatopioną w pudrowej wanilii, jaśmin otoczony tonką, beramotkę – trochę zbyt dużo nut pojawia się na raz, tworzą razem nieznośny dysonans, przypominający aromat wielu perfum pomieszanych ze sobą. Składniki walczą o palmę pierwszeństwa, a polem walki jest – niestety – mój zmysł powonienia.

Więcej

Reklamy

Sultan Safran

Zapach mocno korzenny. Kojarzy mi się z ciepłą, wilgotną ziemią. Silną szafranową nutę wzbogaca piżmowo-cedrowy akord nadając ten „ciepło ziemisty” aromat. Paczula występuje tu jako sugestia kiełkujących pędów. Z czasem zapach się osładza, lecz wciąż trudno jest nazwać go słodkim.

Więcej

Status

L’eau de Kasaneka

L’eau de Kasaneka to perfumy zainspirowane twórczością współczesnego japońskiego artysty Shozo Shimada, który zaprojektował również flakon dla zapachu – ma on być syntezą japońskiej tradycyjnej kultury z nowoczesnymi trendami.

Sam zapach zostały stworzone przez Shuji Suzuki, będącej pod silnym wpływem prac malarza. Ma on być podróżą poprzez czas i emocje: harmonia składników budzi uwolnione z przeszłości emocje, a ich połączenie odsłania nieodkryte dotąd horyzonty… Po takiej zapowiedzi można nabrać chęci do zapoznania się z tym zapachem, czyż nie?

Więcej

Féminité du bois Shiseido

Feminite du bois to zapach już legendarny, który – choć wycofany z produkcji przez Shiseido – doczekał się swojej kontynuacji w pracowni sygnowanej nazwiskiem Serge’a Lutensa. Perfumy powstały w 1992 roku za sprawą znanego wszystkim miłośnikom perfum Christophera Sheldrake’a oraz Pierra Bourdon. Butelkę zaprojektował sam Serge Lutens, który ostatecznie zdecydował się zapach przenieść do swojej własnej kolekcji zmieniając lekko jego formę.

Więcej

Time to Play

Najsilniej wyczuwam w nim mandarynkę i ostrą nutę cynamonu. Z czasem cynamon osładzany jest wanilią, ale nadal utrzymuje swoją zadziorność dzięki cytrusom. Mocno orientalny, ale niesamowicie przyjemny i trwały. Nie tylko na zimę, mi do niego najbardziej odpowiada wiosna.
Z początku nie mogłam się do niego przekonać, ale ma w sobie „to coś”, przez co nie da się o nim zapomnieć.

Więcej

Gucci by Gucci edp

Z początku zapach wydaje się ciekawy, ostry, przyprawowy, kręci w nosie pieprzem, którego podobno nie ma… Jednak potem staje się mdły, lekko słodkawy i trochę zbyt męski.
Nie mój, zdecydowanie.

Więcej

Cinnamon Bun

Z początku słodki, mocno cynamonowy, kojarzący się wyraźnie z korzennymi ciasteczkami posypanymi cukrem. Z czasem słodkie nuty znikają i zostaje całkiem nagi goździk. To cudownie, ja lubię goździki… ale nie wiem jak odebraliby to inni, zapach czysto goździkowy kojarzy się chyba jednoznacznie z płynem na komary.