1740 Markiz de Sade

O postaci, jaką jest Donatien Alphonse François de Sade, krąży wiele opowieści, lecz wszystkie mają jeden punkt wspólny: mroczną seksualność. Był pisarzem i filozofem, lecz bardziej niż jego twórczość literacka znane są erotyczne ekscesy, których był uczestnikiem. Zapach opatrzony jego pseudonimem jawi mi się jako mieszanka przemocy i podniecenia – ciężki, ciemny i nieznośnie słodki. I dlatego, kiedy tylko próbka 1740 trafiła w moje ręce skonfrontowałam swoją wizję pisarza z wyobrażeniem Ghislaina.

Więcej

Reklamy

Idole de Lubin

Opis zapachu najlepiej zacząć cytując jego autora – tym razem jest to Olivia Giacobetti, znana z pracowni l’Artisan:
Rozpal ogień w dżungli za pomocą leśnego likieru urozmaiconego  rozgrzanymi przyprawami, słodkiego jak cukrowa trzcina i gorącego jak skóra.

Ten męski zapach ma swoje źródła u początku ludzkości, nazwa perfum odnosi się do idoli, których czcili nasi praprzodkowie. Do tego motywu nawiązuje również flakon, stworzony przez Serge’a Mansau,  wzorowany na tradycyjnej, afrykańskiej łodzi.

Więcej

Encens Epice

Jest to zapach o orientacji niezidentyfikowanej. Jedne źródła piszą, że jest to zapach męski, inne określają go jako unisex. Dla mnie jednak jest on wybitnie męski w najbardziej męskim z męskich wydań.

Kompozycja rozpoczyna się wonią pianki do golenia – silny, piekący, mentolowy zapach. I choć to zasługa cyprysu, sosny i kolendry, efekt jest taki sam, jakby do środka włożyć mentolową gumę do żucia. Spod spodu wychodzi nuta kadzidlana, lecz i ona przekształca się w zapach niezidentyfikowanej wody kolońskiej.

Więcej

Notatka na marginesie

Duel wcale-nie-homme

Duel jako słowo ma dwa znaczenia, oznacza pojedynek lub dwoistość. Zapach ten został stworzony w 2003 roku przez Camille Goutal dla jej męża i miał oddawać dualizm jego natury: z jednej strony romantycznego i opiekuńczego męża i ojca, z drugiej – nawiązując do drugiego znaczenia nazwy – silnego mężczyznę, który byłby skłonny stoczyć niejeden pojedynek.

Więcej

Chergui

Jeśli Lutens, to tylko Christopher Sheldrake – tak było i w 2001 roku, kiedy z jego sprytnych rączek powstało Chergui, jako pamiątka z jego wyprawy do Maroka. Sheldrake pragnął w nich oddać marokańskie pejzaże, ukryć we flakonie kawałek tętniącej życiem pustyni. I choć z zasady nie zapuszczam się na pustynię z nieznajomymi mężczyznami, tym razem postanowiłam uczynić wyjątek.

Więcej

Jeans Men

Już wiem, dlaczego tak trudno było mi się kiedyś przekonać do męskich zapachów i uważałam, że wszystkie pachną tak samo.

Ten zapach jest kwintesencją tego, co w męskich perfumach najgorsze: ostry, paskudny zapach taniego dezodorantu, lub pianki do golenia. Dramat!

Więcej