Mojito

Zapachy Demeter mają to do siebie, że generalnie oddają ideę tego, co przedstawiają, ale… Nie inaczej jest z Mojito.

W kompozycji wyraźnie da się wyczuć limonki i mięte, ale przykryte są one mocną, pudrową nutą kwiatową i to ona tworzy oś zapachu. Mięta pojawia się w tle, bardziej jako słodkie miętowe cukierki niż ostra i świeża roślina dodawana do drinków. Jest też odrobina delikatnej i słodkiej limonki – na kwaśny akcent nie ma co liczyć. Jednak wielkim nieobecnym pozostaje alkohol – bo jak tu mówić o drinku, skoro akcentu procentowego nie ma tu za grosz?!

Więcej

Reklamy

Notatka na marginesie

Fior d’Ambra

Kwiat ambry – nazwa to dość przewrotna, odnosi się bezpośrednio do składu zapachu, gdyż owym „kwiatem ambry” jest opium – występujące faktycznie w roli kwiatu – które doskonale uzupełnia się z ambrowym aromatem. Sama ambra, jak powszechnie wiadomo, z kwiatami niewiele ma wspólnego, aż chciałoby się powiedzieć, że jest wręcz ich przeciwieństwem…

Więcej

Notatka na marginesie

London

Dość nietypowy w pierwszym odczuciu. Zapach bliżej nieokreślonego owocu, całkiem przyjemny, delikatny, umiarkowanie słodki i zabarwiony kwiatami.

Więcej

Status

Cruel Intentions, Tempt me

To wodzące na pokusznie dzieło jest nosa Sidonie Lancesseur, pochodzi z 2007 roku. Perfumy powstały jako próba stworzenia kuszącego zapachu, który zarówno na kobiecie, jak i na mężczyźnie powodowałby nieodpartą pokusę na partyjkę szachów… albo na coś zupełnie innego. I cokolwiek by to było, ja na pewno się na to piszę, bo Cruel Intensions zawładnęły moim nosem.

Więcej

1740 Markiz de Sade

O postaci, jaką jest Donatien Alphonse François de Sade, krąży wiele opowieści, lecz wszystkie mają jeden punkt wspólny: mroczną seksualność. Był pisarzem i filozofem, lecz bardziej niż jego twórczość literacka znane są erotyczne ekscesy, których był uczestnikiem. Zapach opatrzony jego pseudonimem jawi mi się jako mieszanka przemocy i podniecenia – ciężki, ciemny i nieznośnie słodki. I dlatego, kiedy tylko próbka 1740 trafiła w moje ręce skonfrontowałam swoją wizję pisarza z wyobrażeniem Ghislaina.

Więcej

Amarantine Penhaligon’s

Uderza mocno pudrową nutą niczym kwiatowa zasypka dla niemowląt. Frezja jest tu  całkowicie zamaskowana i swój zniewalający aromat odkrywa w zupełnie nowej odsłonie. Wyraźnie czuć także jaśmin i różę, która łagodzi i ugrzecznia kompozycję. Najsilniejszym zapachem jest tu jednak tonka – główny sprawdza „zasypkowej” nuty.

Schodząc ze skóry, Amarantine pozostawia lekko słodki, kwiatowy zapach.

Więcej

Status

Polowanie na motyle

Opowiem dziś historię, której korzenie sięgają kilku lat wstecz, kiedy to po raz pierwszy usłyszałam o perfumach marki l’Artisan. Chasse aux papillons urzekło mnie nazwą, opisem i zawartymi w sobie nutami, dlatego od razu zapragnęłam je mieć. Przestestować, poznać – oczywiście, ale przede wszystkim po prostu je mieć. Bezskutecznie polując na niego przez kolejne lata, czytałam wiele recenzji, zawsze puszczając mimo uszu te złe i zachwycając się tymi dobrymi. Pomimo jednak tej powierzchownej miłości czułam, że nasz „pierwszy raz” może mnie zawieść, chociażby przez to, że tak wiele po nim oczekiwałam. I kiedy w końcu przyszło mi go poznać…

La Chasse aux papillons to dzieło Anne Flipo, powstałe w 1999 roku, to właśnie od niego zaczęła się jej kariera w pracowni l’Artisan. Zapach ma być – jak wskazuje jego nazwa, olfaktorycznym zapisem łapania motyli w ciepły, słoneczny dzień na bogato zdobionej kwiatami łące. Czyż nie brzmi to jak bajka?

Więcej

Previous Older Entries Next Newer Entries