Oha

Mając wciąż w głowie bolesne przeżycia związane z Julią Teo Cabotine, kiedy doczytałam, że Oha jest z gatunku perfum szyprowych ogarnęło mnie przerażenie. Zapach powstał w 2005 za sprawą tego samego perfumiarza, czyli Jean-François Latty. Jest to zapach proponowany na wieczór dla kobiet „z prawdziwą osobowością” – brzmi to jak zapowiedź prawdziwego szyprowego killera, na szczęście  tym opisie nie ma zbyt wiele prawdy.

Otwarcie jest mocno kwiatowe, ale stonowane. Czuć konfiturową różę zatopioną w pudrowej wanilii, jaśmin otoczony tonką, beramotkę – trochę zbyt dużo nut pojawia się na raz, tworzą razem nieznośny dysonans, przypominający aromat wielu perfum pomieszanych ze sobą. Składniki walczą o palmę pierwszeństwa, a polem walki jest – niestety – mój zmysł powonienia.

Więcej

Julia

Perfumy te stworzył w 2005 roku Jean-François Latty. W zamierzeniu miał być to zapach dla kobiety romantycznej, delikatnej i subtelnej – stąd też wybór padł na lekką owocowo-kwiatową kompozycję. Przeznaczona jest dla kobiet w każdym wieku, na każdą porę roku i każdą okazję… Aż się chce zacytować starą reklamę proszku do prania: Jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego.

Pierwsze wrażenie jest jak uderzenie w głowę szyprowym młotkiem – boli, boli bardzo mocno. Kiedy już ocknęłam się na tyle, aby spróbować ponownie zanurzyć się w nadgarstek poczułam, że leci ku mnie drugi cios. Bolesna, nieznośna nuta brudnej skóry serwowana przez jaśmin, którą próbują maskować owoce zawarte w szczytowej części zapachu.

Więcej